Napisane przez: psycholudens | marzec 21, 2009

Gry i emocje – The Path

18 marca wyszła na świat gra The Path i cieszę się, że multimedialna sztuka właśnie dojrzała. Już od pewnego czasu widać było oznaki dojrzałości fizycznej (grafika) i manualnej (kontrolery), lecz wreszcie osiągnęła niezależność umysłową. Warto było czekać. Oto co do powiedzenia mają rodzice The Path:

Michaël Samyn: Masz nadzieję, że Ci, którzy zagrają w The Path szybko przejdą grę? (po angielsku mamy ciekawą wieloznaczność “beat” – pobić, the “game”; o ukończeniu gry elektronicznej zazwyczaj mówi się w terminach “pobicia”, “pokonania” produktu, w przeciwieństwie np. do gry słownej w postaci czytania książki. Książkę można przeczytać, “przejść”, ale nie da się jej “pokonać”). Auriea Harvey: Mam nadzieję, że spędzą czas z grą, “wezmą trochę swojego czasu” i na prawdę pomyślą nad tym co widzą; nie będą dokonywać pochopnych ocen.

The Path przypomina Davida, który staje do pojedynku z Goliatem. Jest odmieńcem na rynku elektronicznej rozrywki. Zakurzoną romantyczną baśnią w świecie efektownych, sprawnych i szybkich form interakcji. W angielskim istnieje ciekawe określenie na przesąd: Old wive’s tale – opowieść starych kobiet, wypełniona folklorem i wymysłami, które mają chronić dzieci przed złem. Częstym motywem takich opowieści jest dojrzewanie, ciąża, odżywianie, śmierć; związki człowieka z procesami naturalnymi. Jedną z takich opowieści jest Czerwony Kapturek. The Path to spektakt interpretujący Czerwonego Kapturka w realiach współczesnych. Dziwny, nieco neurotyczny przesąd w realiach nowoczesności.

Czerwony Kapturek i ogólnie wiele baśni sięga do estetyki romantyzmu. Estetyka romantyzmu jest specyficzna. Nie odnosi się ona do pięknych rzeczy, pięknych tworów. Piękny romantycznie utwór to taki, który daje możliwość odbicia w nim własnej osobowości patrzącego. Piękno jest zatem wynikiem projekcji przypominającej interpretację plam atramentowych Rorschacha. Nie wszystkim to odpowiada. Niektórzy nie widzą, co w tym takiego pięknego. Pewien romantyk tak opisał to zjawisko: Zdaje mi się, że widzę… gdzie? Przed oczyma duszy mojej.

Twórcy The Path wiele ryzykują przenosząc estetykę romantyzmu w świat elektronicznej rozrywki, całkowicie zdominowanej przez wizualne piękno Platońskich brył mających “wiernie” odwzorować rzeczywistość. Robią to jednak z pełnym przekonaniem i bez użycia półśrodków. The Path nie stara się wzbogacać baśniowego charakteru schematami z tradycyjnych gier, nie wstydzi się swojej inności; wręcz przeciwnie – eksponuje ją podkreślając, że jest to gra wolna; zmusza do skupienia i własnych interpretacji; głębia narracji będzie tu zależna od nas. Nie ma tutaj potworów do pokonania, osiągnięć do zdobycia, nagrody są wieloznaczne, tempo powolne, cele ambiwalentne. Autorzy gry bawią się nawet dwuznacznością w momencie informowania gracza o jego postępach. Sukces może być tu porażką, a porażka sukcesem. Osoby przyzwyczajone do jednoznaczności i narzuconych odgórnie zasad mogą poczuć się niepewnie, tak jakby ktoś ich chciał oszukać.

Gra reklamowana jest jako “horror”, co zapewne przyciągnie do niej wiele osób, których zaprezentowana forma po prostu wkurzy, zniechęci, zirytuje. Już pojawiają się recenzje opisujące the Path w kategoriach “pseudo artystycznego nudziarstwa”.  O co tutaj chodzi? The Path faktycznie jest horrorem. Jest prawdziwym horrorem odnoszącym się do oryginalnego znaczenia tego wyrazu – sytuacji budzącej grozę, momentu zagrożenia życia. W rozrywce przyzwyczajeni jesteśmy do “horrorów” wyskakiwacko-zabijackich, rzeczy krwawych, brzydkich i zaskakujących; hord “zombie” wyłaniających się z ciemnych zaułków, które eliminujemy za pomocą celnego oka. Są to horrory zaskakujące, ale i nierealne. Przypominające klasyczne “horrory” opisujące najazd marsjańskich gigantycznych królików na spokojną Amerykańską mieścinę. Może i te króliki straszne, ale dobrze, że ja ich nie spotkam. W najgorszym przypadku “króliki się odstrzeli” i horror sobie pójdzie. The Path odnosi się do innej grozy, bardziej realnej, powszechnej i znacznie trudniejszej do uniknięcia. Wystarczy przypomnieć, że poprzednią grą Tale of Tales był the Graveyard.

The Path jest też wypełniony emocjami. 6 kobiet (i dziewczynek) przemierza ten sam las, z tym samym koszykiem, idąc do tej samej babci. W lesie są przedmioty, a każdy z nich ma znaczenie. Znaczenie przedmiotów zmienia się w zależności od postaci dokładnie w ten sam sposób w jaki znaczenie bajki o Czerwonym Kapturku zmienia się zależności od wieku słuchacza. W lesie jest też wilk przyjmujący rozmaite postaci; jest zagrożeniem, czy szansą? W lesie jest też wolność – decyzje, które można podjąć i działania, które można pominąć, rzeczy, które można zobaczyć i rzeczy, których nie chce się oglądać. Oczywiście w rzeczywistości każda z tych rzeczy, każdy z tych wyborów to tylko kilka pikseli, kilka linijek tekstu, kilka nut. Znaczenie tych rzeczy i wydarzeń jest w nas, grających. Zupełnie jak w rzeczywistości.

The Path kosztuje 10$. Wrażenia przynosisz ze sobą gratis. Trzeba zauważyć, że jest to gra dla osób dorosłych, choć w sumie fascynujące jest jak różne doświadczenia wyciągają z niej osoby w różnym wieku. Taka Alicja w Krainie Czarów. Brawa dla Tale of Tales za odwagę.


Zostaw odpowiedź

Twoja odpowiedź:

Kategorie