Terminy takie jak “orientacja prospołeczna”, czy atruizm zazwyczaj kojarzą się pozytywnie. Wielu psychologów, socjologów, polityków i duchownych zastanawia się nad tym jak zwiększyć w kraju “kapitał zaufania”, co często de facto oznacza nakłanianie ludzi do wspierania innych, czasami nawet kosztem własnego dobra doraźnego. Altruizm często przeciwstawiany jest postawie egoistycznej, uznawanej za pierwotną i, co za tym idzie, możliwą do wyeliminowania na drodze odpowiedniej socjalizacji.
Artykuł o “Krachu w Polsce i o ludziach w sławojce” przypomniał mi interesującą stronę altruizmu. Oto ilustracja. Byłem ostatnio uczestnikiem następującej sytuacji. Płacę za zakupy w supermarkecie. Kasjerka pyta, czy posiadam kartę wydawaną przez supermarket, bo jeśli tak, to otrzymam na swoje konto “specjalne punkty”, które potem będę mógł zamienić na “nagrody”. Gdy odmawiam i dziękuję, kasjerka pyta się mnie czy “moje punkty” może przekazać kolejnej osobie w kolejce. Zgadzam się z przyjemnością, gdyż a) dla innej osoby owe punkty mogą być ważne, b) przy okazji “psuję” statystyki supermarketu (nie lubię, gdy włącza się mnie w “zabawy” z ukrytym celem; w tym przypadku celem prawdziwym jest monitorowanie moich “zachowań konsumenckich”, a deklarowanym sprawianie mi “prezentu”). Potem robi się interesująco. Kasjerka przekazuje “moje specjalne punkty” kolejnej osobie w kolejce, co spotyka się z ogromnymi wyrazami wdzięczności ze strony obdarowanego klienta. Wyrazy wdzięczności są skierowane w stronę kasjerki.
Sytuacja, dla mnie interesująca, gdyż obrazuje ciekawy mechanizm psychologiczny. Inicjatorem “przekazania dóbr” w powyższej sytuacji była kasjerka. To ona zapytała mnie, czy może moje “punkty” przekazać komuś innemu. Gdy dobra te przekazała otrzymała w zamian wyrazy wdzięczności od obdarowanego. Przekazane dobra były “moimi” dobrami, ale przez to, że w całej “transakcji” uczestniczył pośrednik – kasjerka, który dodatkowo był jej inicjatorem, to dla beneficjenta interakcja miała postać: kasjerka->prezent->klient; Ja, czyli zródło “prezentu” zniknęło z równania, a zatem nie podlegało już regule wzajemności . Kasjerka, jako “inicjator” transakcji zrobiła “coś” dla klienta, zatem to jej należało się odwzajemnić. Niewątpliwie zachowanie kasjerki zostało wzmocnione i następnym razem jeszcze chętniej będzie “zabierać” punkty jednym i przekazywać je innym.
W ogólnym rozrachunku można się cieszyć, gdyż zyskujemy kolejnego Robin Hooda
, ale warto też zauważyć, że po przekroczeniu pewnej granicy widać potencjalną patologię wynikającą z połączenia reguły wzajemności oraz altruizmu w sytuacji, gdy transakcja dokonywana jest przez pośredników. Pośrednicy mogą czerpać zyski w oparciu o regułę wzajemności, jednocześnie ponosząc minimalne koszty, gdyż “dobra” przekazywane są im przez osoby trzecie. W efekcie tych interakcji pośrednicy będą dość szybko rosnąć w siłę. Kosztem pośredników jest wysiłek włożony w łączenie tych, którzy mają, z tymi, którzy chcą mieć. Nierzadko jest to koszt znaczny, ale mamy obecnie do czynienia z coraz większym obszarem interakcji społecznych, gdzie koszt ten jest minimalny, a mimo to pośrednicy pełnią rolę dominującą. Niewątpliwie na czoło wysuwają się interakcje pomiędzy twórcami i odbiorcami dzieł kultury, które do niedawna musiały mieć postać twórca-pośrednik-odbiorca, a w tej chwili wymóg ten tracą.
Jaki z tego wniosek? Instytucje takie jak RIAA, czy ZAiKS też kiedyś były Robin Hoodami, a potem im się “urosło”. Promowanie altruizmu i krytyka egoizmu ma wielki sens wtedy, gdy możliwy jest bezpośredni związek między partnerami interakcji. W przeciwnym razie systemowi grozi rozrost Robin Hoodów znany także jako dyktatura proletariatu, po której wszyscy mają tyle samo, przy czym niektórzy muszą mieć więcej, żeby mogli pilnować tego, żeby wszyscy mieli tyle samo