Za kilka dni wybory w USA. Czuję się trochę jak mieszkaniec wioski na skraju puszczy, który czeka na doniesienia ze stolicy. Nic nie mogę zrobić, nie mam prawa głosu, a przecież te wybory pewnie będą miały dla mnie nawet większe znaczenie niż te nasze lokalne do wioskowej rady plemienia.
W tym kontekście zastanowiło mnie, co właściwie mogę jako psycholog powiedzieć na temat prozaicznego faktu – jaki wpływ na wynik może mieć to, że Barack Obama ma czarną skórę? Na pierwszy rzut oka wygląda jakby miało mu to zaszkodzić.
Test Utajonych Skojarzeń i podobne techniki wskazują, że można chętnie wpisywać się w nurt politycznej poprawności (termin niestety dość kontrowersyjny, dla mnie oznacza po prostu szacunek do rozmówcy – nawet jeśli czasami wymaga to wysiłku), ale jednocześnie posiadać siatkę pojęciową, w której np. czarny będzie nieco bliżej etykietki leniwy, głupi, niż biały, który znowu będzie bliżej etykietki czysty, inteligentny.
Ta pozorna sprzeczność świadomego szacunku i utajonego skojarzenia czarny-głupi pewnie wynika z faktu, że każde uczenie się wymaga wysiłku, łamania starych przyzwyczajeń i jest długotrwałe. Szacunku do inności trzeba się niestety uczyć, w przeciwieństwie do uwielbienia własności i “mojości”.
Oczywiście trzeba się uczyć, jeśli się ten szacunek do inności chce mieć – nie ma przecież takiego wymogu, a wiele osób otwarcie przyznaje, że moje to moje i moje to lepsze. Jeśli ktoś chce się autoerotyzować to droga wolna. Narcyz zmarł z niezaspokojonej tęsknoty, ale nie każdy lubi uczyć się na błędach, bo takiego wymogu też nie ma.
Wracając do utajonych skojarzeń. Wiem o sobie, że sam takie posiadam. Mój pierwszy kontakt z odmiennością “skórną” wyglądał tak.
Murzynek Bambo w Afryce mieszka,
Czarną ma skórę ten nasz koleżka.
Uczy się pilnie przez całe ranki
Ze swej murzyńskiej Pierwszej czytanki.
A gdy do domu ze szkoły wraca,
Psoci, figluje – to jego praca.
Aż mama krzyczy: “Bambo, łobuzie!”
A Bambo czarną nadyma buzię.
Mama powiada: “Napij się mleka”,
A on na drzewo mamie ucieka.
Mama powiada: “Chodź do kąpieli”,
A on się boi, że się wybieli.
Lecz mama kocha swojego synka,
Bo dobry chłopak z tego Murzynka.Szkoda, że Bambo czarny, wesoły,
Nie chodzi razem z nami do szkoły.
- Julian Tuwim
Nie zliczę nawet ile razy, bez zastanowienia rzuciłem, że ktoś jest 100 lat za murzynami. Ot, takie powiedzonko. Wydawało się nieszkodliwe, gdyż w moim otoczeniu nie było nikogo, kto mógłby się poczuć tym urażony. Problem pojawił się jednak, gdy chciałem się tych skojarzeń, już świadomie, pozbyć. Okazało się, że wcale nie jest to takie łatwe. Jeśli ktoś z Was sądzi, że nie jest do nikogo uprzedzony, niech się rozluźni, zrelaksuje i zrobi któryś z testów IAT. Na pewno będzie ciekawie.
Przypadek Obamy jest dość interesujący. Swoją elokwencją i inteligencją szybko wybił się ze standardowego stereotypu. Nie znaczy to jednak, że zupełnie się od niego uwolnił. Wręcz przeciwnie – jeśli coś nie pasuje do mojego schematu to staje się nieodgadnione i obce – nie rozumiem tego, przecież powinno być tak jak zawsze, coś tu nie gra!
Od tego prosta droga do stwierdzenia, że ten Obama jest “fałszywy”, udaje kogoś kim nie jest. Wygląda na to, że w pewnym momencie mózg nie ma już zasobów na dokonanie zasadniczych zmian, a jedynie chroni to co posiada – pudruje powstające paradoksy. William James twierdził, że taka utrata plastyczności ma miejsce w wieku ok 20 kilku lat – pewnie sądził zbyt pesymistycznie, przynajmniej mam taką nadzieję.
Mam też nadzieję, że determinacja Obamy do tego by stereotypy łamać stanie się symbolem dla tych, którzy wychowywali się już w czasach w których kolor przestał mieć znaczenie. W pewnym sensie oderwanie się od znaczenia kolorów oznacza oderwanie się od ograniczeń natury – kiedyś czerwień oznaczała krew, dojrzałość, pobudzenie – teraz może oznaczać wszystko… i dobrze, bo dzięki temu staniemy się mniej powierzchowni, także w kwestii rasy (czego?
)…

Jakiś czas temu brałem udział w tym teście ukrytych tolerancyjnych słabostek – lekka preferencja do rasy białej. Nie zdziwiłem się, ale rasistą umyślnym nie jestem. Taka już nasza kultura.
Wszystko co inne, przyjezdne, jest traktowane gorzej. Czasami to przybiera ciekawe formy. Joerg Haider, niedawno zmarły polityk z Austrii był uważany za ksenofoba. Nakłaniał do nietolerancyjnego zachowania, nacjonalizmu itp. Ale głosowali na niego głównie obcokrajowcy. Po prostu przyjechali tam, znaleźli pracę i nagle wyszli z grupy przyjezdnych i stali się zamknięci.
Przez: Teloch w listopad 4, 2008
o 9:23 am
Nawiązując do najnowszych dziejów – ciekawe jakie wyniki miałby Ojciec Dyrektor w IAT
Przez: Teloch w lipiec 16, 2009
o 6:25 pm