Napisane przez: psycholudens | październik 28, 2008

Teoria względności ciepłego i zimnego

Piotr Stanisławski popełnił ciekawy, zabawny i przyjemny artykuł na temat czasu, w którym przypomniał mi o ciekawym psychologicznie zagadnieniu złudzenia temperatury. Oto fragment:

Nie ma już czasu
Sposobem na uniknięcie tego starcia może być usunięcie głównego punktu spornego, czyli czasu. Po prostu nie ma go i już. No, ale jak to?! Przecież płynie, mija, wolniej czy szybciej, ale wciąż biegnie przed siebie. Otóż nie – tylko tak ci się wydawało. Zdaniem pomysłodawców najnowszego sposobu na pognębienie zdrowego rozsądku czas może być tylko złudzeniem, uogólnieniem wynikającym z niedoskonałości naszych zmysłów. Choć szczegóły tej teorii mogą zwykłego człowieka obalić, do wyobraźni przemawia porównanie – czas może być taką samą ułudą jak temperatura. W końcu temperatura to nic innego jak uśredniony stan miliardów drgających atomów. Nie mamy zmysłów pozwalających nam na szczegółowe zbadanie tych drgań, więc tworzymy sobie złudne wrażenie czegoś, co w przyrodzie nie istnieje – ciepła albo zimna.
Być może więc z czasem jest podobnie. Możliwe, że wcale go nie ma, a wrażenie jego upływu to błąd naszych niedoskonałych zmysłów.

Kwestię “złudzenia temperatury” w psychologii mamy już opracowaną od dość dawna (Locke to spisał jako pierwszy? nie pamiętam…). Sprawdźmy to eksperymentalnie: wkładamy lewą dłoń do ciepłej wody, a prawą w tym samym czasie (hmm czasie..) do zimnej. Po chwili obie ręce lądują w wodzie letniej – i właśnie empiryczne doświadczamy “teorii względności temperatury”, gdyż na podstawie danych z receptorów nie będzie do końca jasne jaka ta letnia woda właściwie jest. Dla jednej dłoni ta sama woda letnia będzie ciepła, dla drugiej zimna. To wszystko dlatego, że zmienia się punkt odniesienia, czyli psychologiczne zero stopni.

Ciepło i zimno nie istnieje w świecie fizycznym, poza naszymi odczuciami. Subiektywne odczucie ciepła to podniesienie temperatury powyżej psychologicznego zera, odczucie zimna to obniżenie temperatury poniżej psychologicznego zera. Psychologiczne zero oczywiście nie jest stałe i zmienia się w zależności od naszej aktywności, zdrowia, a nawet części ciała. Jeśli dotykamy obiektu o wartości psychologicznego zera stopni to nie odczuwamy żadnych doznań związanych z temperaturą – temperatura w tym obiekcie dla nas nie istnieje – ten obiekt nie ma takiej cechy.

Subiektywności temperatury doświadczam na co dzień. Mój kochana dwulatka bardzo szybko nauczyła się wymawiać wyraz “hot” (znacznie łatwiej wymówić niż “ciepłe”). Myślę, że wystarczył jeden nieopatrzny kontakt z piekarnikiem lub kubkiem z kawą, by doszło do skojarzenia. W tej chwili jest to jeden z jej ulubionych przymiotników służących do określania obiektów. Niemalże chodzi po domu i sprawdza, co też ma tą fascynującą właściwość, którą można określić jako “hot”. Większość rzeczy jest nudna i temperatury nie ma wcale… ale czasami trafi się jakiś kubek albo woda z kranu i można radośnie zapytać “hot, hot, kała (kawa) hot?” po czym dotknąć i sprawdzić doświadczalnie. Doszła już w tym do takiego mistrzostwa, że kojarzy, iż największe nadzieje na “hot” daje coś co “dymi”.

Oczywiście jej “hot” jest czymś zupełnie innymi niż moje “hot”. Chce się kąpać w wodzie, dla mnie zimnej, gdyż moja “letnia” to już jest jej subiektywne “hot”. Ciągle dmucha na “letnie” jedzenie, gdyż dla niej jest to znowu “hot”. Niby to wszystko szczegół, nad którym nie warto się dłużej zastanawiać. Ale jednak przypomina mi, że jeśli mam wrażenie, że ja i moja córka widzimy świat tak samo, albo że ja widzę go lepiej, to jest to tylko wrażenie…


Zostaw odpowiedź

Twoja odpowiedź:

Kategorie