Zawsze wydawało mi się interesujące, że umiejętność czytania w myślach innych osób bywa kojarzona z “wiedzą tajemną” i “parapsychologią”. Jest to o tyle ciekawe, że przecież każdy z nas nałogowo i bezustannie czyta w myślach innych ludzi. Ten fenomen jest absolutnie naturalny i nie wymaga specjalnych zdolności. Co więcej, do wyjątków należą osoby, które z różnych względów nie potrafią “czytać w myślach” – od razu nasuwa się skojarzenie autyzmem.
Czytanie w myślach może jednak wydawać czymś nad-naturalnym, gdyż z drugiej strony mamy poczucie, że w naturalny sposób dokonujemy jedynie introspekcji, a więc obserwujemy własny umysł, własne stany psychiczne. W końcu, w jaki sposób mielibyśmy mieć dostęp do umysłu kogoś innego? Sprawa oczywiście nie jest prosta.
Relacją między czytaniem w myślach, a introspekcją zajmuje się, między innymi, Peter Carruthers. Natrafiłem na draft jego artykułu, który ma ukazać się w Behavioral and Brain Sciences. Nie przebrnąłem jeszcze przez całe 40 stron tekstu ale w końcu nie muszę – badania z udziałem szczurów mają swoją zaletę – tego typu meta-problemy na pewien czas odchodzą w dal
. Jedna rzecz jest jednak dla mnie ważna i interesująca – propozycja Carruthersa, która wpisuje się w nurt teorii odwracających naturalny sposób myślenia o introspekcji.
Naturalnie myślę tak: mam dostęp do własnych procesów psychicznych i własnej wyobraźni – mogę dokonać introspekcji. Wykorzystując ten system mogę stworzyć w wyobraźni model umysłu innej osoby i “wejść do środka”, starając się spojrzeć na świat jego oczami – myślę o tym co bym czuł gdybym był nim. Ten sposób myślenia zakłada, że introspekcja jest pierwotna, a jedną z jej możliwości jest konstruowanie modelu umysłu innej osoby.
Powyższy naturalny model ma jednak jeden problem – wydaje mi się być ewolucyjnie nieprawdopodobny. Rozważmy w kontekście ewolucyjnym dwie opcje:
a) budowanie systemu analizowania procesów innych ludzi w istniejącym systemie introspekcyjnym lub
b) budowanie systemu introspekcyjnego w istniejącym systemie analizowania procesów innych ludzi.
Opcja B wygrywa u mnie na wszystkich frontach. System analizowania procesów/intencji/celów innych osobników jest dla przetrwania kluczowy. Dla takich np. szympansów jest warunkiem przetrwania w grupie. System introspekcyjny jest niemalże redundantny (lubię to słowo od wczoraj
), zbyteczny.
Jeśli dysponuje się nadmiarem zasobów niezbędnych do przetrwania to można oczywiście pozwolić sobie na taki zbytek, taką wisienkę na torcie (patrz: piramidka potrzeb Maslowa). Oczywiście to, że jest to “zbytek” nie oznacza, że jest bezcelowy.
Przeciwnie, redundancja nie zwiększa efektywności systemu ale za to zwiększa jego bezpieczeństwo. Przekładając to na naszą sytuację ewolucyjną powiedziałbym, że posiadanie samoświadomości nie zwiększa naszej efektywności ale stanowić może zabezpieczenie przed zmianami środowiska – prowadzi do stopniowego uniezależnienia organizmu od zmian środowiskowych – coś jak poznawczy nadmiar tłuszczu na zimę.
Jeśli patrzę na to od tej strony to pojawia się jednak pewne zagrożenie. Co w sytuacji, gdy gromadzenie nadmiaru tłuszczu na zimę przekształca się w otyłość? Czy nadmiar samoświadomości może szkodzić? Moim zdaniem tak (o tym jest Ślepowidzenie Petera Wattsa, o którym pisałem jakiś czas temu)
Ślepowidzenie (blindsight) Szczątkowe widzenie bez wrażeń wzrokowych, zaobserwowano początkowo u małp, później u ludzi.
Zdolność lokalizacji miejsca, ruchu, kształtu a nawet koloru, chociaż badani “nic nie widzą” tylko zgadują. ) – http://www.fizyka.umk.pl/~duch/Wyklady/kog-m/03-w.htm
Jeśli samoświadomość to tylko specyficzny wariant działania systemu analizowania zachowań innych osób, to oznacza to, że o własnych procesach wnioskujemy tak samo jak o procesach psychicznych naszych kolegów i koleżanek. Introspekcja nie istnieje, jest złudzeniem. Nie mamy specjalnego dostępu do własnego umysłu, tak samo jak nie mamy bezpośredniego dostępu do umysłów innych osób.
Złudzenie posiadania odrębnego systemu introspekcji może brać się stąd, że w przypadku procesów dotyczących samych siebie funkcjonujemy zapewne znacznie lepiej. Percepcje dotyczące samego siebie mamy dostępne od urodzenia przez 24 godziny na dobę. Innych widzimy nieco krócej, stąd też wiedza na ich temat jest fragmentaryczna i może wydawać się czymś jakościowo odmiennym.
W tym rozumiemiu Gnothi seauton, poznaj samego siebie nie różni się jakościowo od poznawania innych osób. Wyjątkowe dla homo sapiens byłoby jedynie to, że poświęcamy dużo czasu i energii na wnioskowanie, poznawanie tego kogoś kogo widzimy w lustrze. Ssaki analizują i przewidują zachowanie innych osobników; to pozwala im być o krok “przed”, pozwala np. ukryć jedzenie przed osobnikiem dominującym.
Homo sapiens przewiduje i analizuje też swoje zachowanie. Co daje mi możliwość przewidzenia własnego zachowania? Wiedząc co nastąpi mogę sam siebie oszukać i zmienić przyszłość? Mogę dokonać wyboru? Mogę być etyczny? Mogę być też potworem i chcieć zniszczyć Świat? Hmmm…. a jeśli będę myślał tylko o samym sobie, dokonam pełnej samoświadomości i odetnę się od wpływów zewnętrznych, czy będę szczęśliwy i bezpieczny? Osiągnę samospełnienie, czy może będę już psychicznie martwy? Co się stanie jeśli wykorzystam system mający zabezpieczyć mnie przed zmianami w środowisku fizycznym do stwierdzenia, że środowisko fizyczne nie istnieje?
Myślę, że propozycja Carruthersa daje do myślenia.
Wpis z inspiracji: Carruthers, P. (2009). How we know our own minds: the relationship between mindreading and metacognition. Behavioral and Brain Sciences, 32.
Tak istnieje mi ktos od okolo roku czyta w myslach i to nie sa zarty mowie prawde.
Przez: Nie powiem w wrzesień 14, 2009
o 12:13 am
Po czym poznajesz, że czyta?
Przez: psycholudens w wrzesień 14, 2009
o 7:35 am