Napisane przez: psycholudens | maj 22, 2008

Freud o niesamowitym; nowym wywołującym lęk

Nie jest pewnie niespodzianką, że to co niezwykłe i niesamowite pociągało Freuda.

Niesamowite (uncanny /unheimliche) jest jednak to, że drogi tak wielu psychologów w końcu krzyżują się, choćby na krótki czas, przy problemie ciekawości. Tym razem znalazłem Freuda za pośrednictwem Eco, przy bliskim mi zjawisku – sytuacji w której nowość jednocześnie przyciąga i wywołuje lęk. Okazuje się, że Freud też, przez chwilę, szukał tego co ja.

Niesamowitość jest czymś niezwykłym, czego nie da się pojąć, ale jednocześnie jest na tyle znanym, że pojąć się powinno.

Dla Freuda niesamowite jest w obszarze przerażającego, ale jednocześnie nie wszystko co jest przerażające jest niesamowite. W czym tkwi więc istota niesamowitości i lęku?

Freud zrobił małą kwerendę źródła “niesamowitego” w różnych językach.

unheimlich to przeciwieństwo heimlich [swojskie, przytulne, domowe] – niesamowite przeraża, gdyż jednocześnie mamy świadomość, że jest to coś co istnieje (nie jest zwykłym szumem), ale jednocześnie nie jest nam znane, nie jest stąd, nie powinno istnieć.

Niesamowite to: obce, inne, dziwne, nawiedzone, demoniczne, “nie należące do domu”, straszne, niewygodne, wprawiające w drżenie, powodowane fantazją, mgłą, nocą

Nowe łatwo staje się przeraźliwym i niesamowitym; lęk budzą niektóre nowe rzeczy, ale z pewnością nie wszystkie. Należy coś dodać do nowego i niezwyczajnego, żeby stało się ono niesamowitym.

Niesamowitość to intelektualna niepewność. Im lepiej człowiek orientuje się w swoim środowisku, tym mniejsza szansa, by odniósł wrażenie, że jakiś obiekt, lub zdarzenie jest niesamowite.

Unheimlich is the name for everything that ought to have remained … secret and hidden but has come to light’ (Schelling).

Pisałem już o tym, że biologiczny ruch jest automatycznie, od urodzenia, rozpoznawany przez noworodki. Nic dziwnego zatem, że Freud bierze za przykład niesamowitości właśnie złudzenia dotyczące biologicznego ruchu. Mechanizm ten wydaje się być tak podstawowy, że jego zakłócenia wywołują szczególnie silne uczucia: niepewność, czy to co się porusza na prawdę jest żywe; lub czy obiekt, który wydaje się być nieruchomy, nie kryje w sobie “życia” – realistyczna woskowa figura, poruszający się na ścianie cień, zarys postaci w ciemności…

W tym momencie przychodzi mi do głowy kunszt greckich mistrzów rzeźby, którzy potrafili stworzyć rzeźby ludzkie tak realistycznie (pamiętajmy, że nie były one oryginalnie białe, lecz kolorowe niczym współczesne manekiny), że niewątpliwie wywoływały uczucie niesamowitości. To musiało sprawiać wrażenie obcowania z czymś “nieziemskim”, stworzonym ludzką ręką, ale jednocześnie mającym pierwiastek czegoś ponadto.

Myślę, że współcześnie znacznie trudniej jest wywołać w nas wrażenie niesamowitości, ale…

Przy opowieści, jedną z najlepszych sztuczek wywołujących uczucie niesamowitości jest pozostawienie czytelnika w niepewności, czy dana postać w historii to żywy człowiek, złudzenie, czy “automat”…

Prawda, że “laleczka Chucky” pięknie spełnia te wymagania?

Niestety po dobrym wstępie na temat niesamowitości następuje marsz Freuda przez lęki kastracyjne i represje… szkoda, bo zapowiadało się nieźle.

Za:

Sigmund Freud (1919), The Uncanny

Image by Sean Munson (http://www.flickr.com/photos/logicalrealist/)


Zostaw odpowiedź

Twoja odpowiedź:

Kategorie