Problem niby banalny - czym jest poczucie humoru? Na pewno jedną z charakterystyk, których szukają u potencjalnego partnera zarówno kobiety, jak i mężczyźni. Skoro uznajemy tą cechę za istotny predyktor szczęśliwego i udanego związku, to nie może być to jednak taka błaha sprawa. Wybór dobrego partnera to nie przelewki, dlaczego chcemy takiego, który nas rozśmieszy?
Ciekawe wyjaśnienie “procesu śmiechu” proponuje fizyk teoretyk Igor Susłow (Igor Suslov). Można sobie o tej sprawie poczytać w Przekroju. Artykuł przyjemnie napisany, choć w nieco żartobliwym tonie i niestety miejscami wpisuje się w stereotyp opowieści o “szalonym fizyku teoretycznym z rozwichrzoną czupryną”.
Pomysł Susłowa (nie jest tak do końca nowy) w skrócie, przedstawia się następująco: Słuchając żartu zaczynamy tworzyć sobie w umyśle pewną sytuację w oparciu o znaczenie słów, które słyszymy. Tworzenie tej historii przebiega bezproblemowo do czasu, gdy opowiadający podaje nam puentę, która, jeśli żart ma być śmieszny, nas “oszuka” i zaskoczy. Dobre zakończenie przeformuje poprzednią historię i ukaże ją z nowej strony. Okaże się, że historia, którą tworzyliśmy do tej pory była “błędna”.
Śmiech ma być więc reakcją na “błąd” popełniony przez układ nerwowy.
Również łaskotki nas śmieszą, bo mózg wciąż myli się przy wzbudzaniu komórek nerwowych. Tu dotykają, nie tutaj, a właśnie, że tutaj, nie, nie tutaj – profesor Susłow próbuje się sam połaskotać. Bezskutecznie. – Nie da się samego siebie połaskotać – wyjaśnia od razu – bo miejsce dotyku musi być niespodziewane, musi zaskoczyć mózg. A my przecież wiemy doskonale, które miejsce zamierzamy za chwilę połechtać.
Z tego samego powodu nie śmieszą nas znane dowcipy. Mózg odpowiednio wcześniej wzbudza właściwe neurony i nie pojawia się kłopot z pozbyciem się nadmiaru energii. Ale bawi nas sytuacja, gdy ktoś niespodziewanie wpada do wody. ( Wojciech Mikołuszko - Śmiech to błąd / Przekrój 16 / 2008 )
Moje dziecko dosłownie tarzało się dziś ze śmiechu na widok dwóch osób grających w lotki. Mała musiała mieć kupę frajdy obserwując to nieprzewidywalne zachowanie. Wyobrażam sobie, że zapewne wielokrotnie próbowała przewidzieć, gdzie lotka wyląduje następnym razem i wiele razy “myliła” się w tym przewidywaniu. Nie mówiąc już o tym, że grający wykonywali ruchy, z którymi do tej pory jeszcze nie miała do czynienia.
Jak wskazują psychologowie cytowani w artykule z telegraph.co.uk (również o Susłowie), głównym problem teorii rosyjskiego fizyka jest brak wskazania na to, które błędy nasz umysł uzna za śmieszne, a które po prostu za błędy. W końcu nie za każdym razem śmiejemy się, gdy dokonujemy błędnej interpretacji sytuacji.
Moim zdaniem rozwiązanie tego akurat problemu leży gdzieś tu: śmieszne jest to, co pokazuje nam, że dana sytuacja ma więcej niż jedno rozwiązanie, mimo, że byliśmy pewni, że jest inaczej. W związku z tym śmiech nierozerwalnie łączy się z plastycznością poznawczą i zdolnością reinterpretacji schematów poznawczych nałożonych na daną sytuację. Dobry żart może z dwóch rzeczy znanych zrobić jedną nową, która w dodatku będzie miała sens!
Tak dla ciekawostki, oto próby konstruowania żartów przez komputer. Niektóre całkiem udane:
Computer generated wit is still primitive, as shown by jokes produced by a computer program developed at the University of Edinburgh by Graeme Ritchie and Kim Binsted:
What kind of contest can you drive on?
A duel carriageway.
What kind of line has sixteen balls?
A pool queue.
What kind of pig can you ignore at a party?
A wild bore.
But two examples of computer comedy were surprisingly successful and beat about 250 human jokes:
What do you call a ferocious nude?
A grizzly bare.
What kind of murderer has fibre?
A cereal killer.



No comments
RSS dla komentarzy tego wpisu