Napisane przez: psycholudens | styczeń 3, 2008

William James – tata psychologii o ciekawości i zabawie

Dla Jamesa zabawa jest rodzajem wrodzonego instynktu. Podstawowe elementy wyposażenia psychicznego regulującego zabawę przychodzą na świat razem z organizmem. Rozumiał to mnie więcej tak. U każdego dziecka tocząca się piłka wyzwala chęć kopnięcia jej lub złapania. Rozrzucone klocki prowokują, by zacząć nimi manipulować. Widok innych osób uczestniczących w zabawie powoduje chęć przyłączenia się do nich. Automatycznie, niezależnie od wychowania i kultury. Środowisko jest “spustem” automatycznie wyzwalającym wrodzone zachowanie. James nie przedstawia repertuaru zachowań, które uważa za “wrodzony instynkt zabawy”, ale domyślam się, że chodzi ogólnie o zabawę ruchową i “bezcelową” manipulację przedmiotami, czyli to co jest powszechne dla dzieci i obecne u wielu innych gatunków. Dla Jamesa zabawa jest pierwotnym, wewnętrznie motywowanym i przyjemnym (ekscytującym) zachowaniem.

Chęć do zabawy w określony sposób jest niewątpliwie instynktowna. Chłopiec nie może powstrzymać się, by nie pobiec za innym, który biegnie prowokująco blisko niego, podobnie jak mały kot nie może powstrzymać się by nie pobiec za toczącą się piłką. [...] Jeśli u podłoża zabawy nie leżałyby wrodzone impulsy, gry straciły by swój przyjemny smak (ekscytację) (Strona 427-428).

Zabawa a chłopcy i dziewczynki

James cytuje innego autora, który pisze o różnicach międzypłciowych w zabawie. Przytaczanie różnice w obserwowanym zachowaniu są niestety typowe i nie zawierają konkretnych danych. Sprawa przedstawiona jest jako oczywisty fakt.

Chłopcy chętniej imitują żołnierzy i bawią się w wojnę, a dziewczynki w tym czasie opiekują się lalkami.

Dla autora różnice te są tak oczywiste i powszechne, że ich “wrodzony” charakter wydaje mu się być oczywistością. Tego typu wnioskowanie w ciekawy sposób obrazuje sposób myślenia w tamtych czasach o tym co jest „wrodzone” a co „wyuczone”. Autor stwierdza, że te obserwacje stanowią dowód na istnienie dziedzicznego związku między percepcją pewnych obiektów, a odczuwaniem przyjemności. W tym rozumieniu dziewczynki (od urodzenia) odczuwają przyjemność na widok lalek, co wyzwala instynkt zabawy. Chłopcy odczuwają przyjemność na widok broni (koni, mundurów?), a ta przyjemność wyzwala instynkt zabawy. Jak w wielu podobnych przypadkach wrażenie, że „chyba nikt ich tego nie uczył” jest pochopnie uznawane za dowód na istnienie wrodzonych preferencji.

James pisze o uwypukleniu bodźca (stimulus enhancement), ale raczej o tym nie wie.

Dzieci starają się wziąć do własnej ręki obiekt, który właśnie podnosi inne dziecko. Tamto w tej samej chwili stara się szybko uciec z „nagrodą”. Oboje są niewolnikami automatycznych odruchów (Strona 427-428).

Myślę, że większość rodziców jest w stanie potwierdzić podobną obserwację. Dziecko nie interesuje się zabawką dopóki koleżanka nie zacznie się nią interesować; gdy to się stanie w tym samym momencie następuje wielka chęć zabawy właśnie tym przedmiotem. James wrzuca to zachowanie do worka z zabawą. Należałoby to raczej uznać za element społecznego uczenia się, a konkretniej efektu uwypuklenia bodźca – organizmy (szczury, chomiki, szympansy, kruki) koncentrują uwagę na obiekcie, który jest przedmiotem eksploracji, zainteresowania innego organizmu. W ten sposób, prawdopodobnie, zdobywają informacje o tym, który przedmiot jest istotny, wartościowy w środowisku. Tą interpretację może potwierdzać następujące zjawisko. Młode szczury silniej interesują się tym, co jedzą starsze osobniki (skoro dożyły do późnego wieku to musiały jeść coś od czego się nie umiera), niż tym co jedzą osobniki w ich wieku.

James o wyjątkowej zabawie szczególnych zwierząt społecznych

Ciekawym elementem pracy Jamesa jest omówienie rodzaju “zabawy”, który uważa za specyficznie ludzką formę organizowania zachowania. Oddajmy pole mistrzowi:

U ludzi występuje jeszcze inny rodzaj zabawy, do którego włączone są wyższe uczucia estetyczne. Mówię o miłości do festiwali, ceremonii, wspólnych zabaw. Nawet najniższe prymitywne plemiona mają swoje tańce, przeprowadzane mniej lub bardziej formalnie. Różne religie mają uroczyste rytuały, procesie i celebracje. My mamy swoje opery, zabawy i maskarady.

Elementem wspólnym tych wszystkich ceremonialnych gier jest ekscytacja spowodowana wspólnym działaniem; zorganizowanym działaniem tłumu. Te same działania, które wykonywane są wraz z tłumem, wydają się znaczyć znacznie więcej, niż kiedy są wykonywanie samemu. Nie tylko jesteśmy rozbawieni widokiem tak wielu obcych osób, ale też występuje wyraźna stymulacja poprzez odczuwanie wspólnoty, poczucie, że jesteśmy cząstką w ich kolektywnym życiu.

Percepcja tłumu to bodziec; a naszą reakcją jest tendencja by dołączyć do nich i robić to co oni robią, i nasza niechęć by być pierwszym, który się odłączy i pójdzie do domu samotnie.

To wydaje się być prymitywnym elementem naszej natury, bo jest ciężko dostrzec jakiekolwiek asocjacje idei, które mogłyby to tego odczucia doprowadzić.

Jednakże, gdy już takie odczucie powstanie, jest bardzo łatwo dostrzec jaki użytek z wzmacniania tego typu kolektywnego działania może zrobić plemię [np. wyprawa wojenna]

James o plastycznych dniach instynktownej ciekawości

Dla Jamesa okres dorastania, w którym silny jest „instynkt bezinteresownej (bezcelowej?) ciekawości” to czas w którym organizm nabywa pełne wyposażenie behawioralne na przyszłość. James jest ekstremalnym wyrazicielem przysłowia: czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał. Młody Jaś jest plastyczny, bawi się i eksperymentuje. Ciekawość i zabawa to konieczne podstawy kształtowania nowych zachowań; to fundamenty adaptacji do środowiska jednostki. Wraz z wiekiem zachowanie Jana będzie coraz mniej plastyczne i zróżnicowane. Z szerokiego repertuaru zachowań zabawowych zacznie wybierać to, co okazuje się być skuteczne. Nauczy się, co przynosi mu korzyści i będzie to powtarzał. W ten sposób ukształtują się twarde nawyki. Zdaniem Jamesa do 25 roku życia człowieka tych nawyków jest już tak dużo, że spokojnie starczają by przetrwać. Nie ma więc już konieczności (a nawet możliwości!) nabywania nowych zachowań. Koniec z zabawą, zaczyna się praca i produkowanie.

Poza obszarem własnego zawodu, idee nabyte przez ludzi przed dwudziestym piątym rokiem życia są praktycznie jedynymi ideami, które będą mieli przez całe życie. Nie mogą już zdobyć nic nowego. Bezinteresowna ciekawość przeminęła, umysłowe nawyki i tory myślenia zostały ustawione, siła asymilacji zanika. Jeśli potem, przez przypadek, nauczymy się czegokolwiek o jakimś, całkowicie nowym temacie, cierpimy na dziwne uczucie niepewności i boimy się wypowiadania zdecydowanych opinii. Mówiąc o rzeczach, o których uczyliśmy się podczas plastycznych dni instynktownej ciekawości, zawsze będziemy czuli się jak u siebie w domu (Strona 402).

James mówi o ciekawości (ale raczej o eksploracji)

Krótki podrozdział o ciekawości zawiera jedynie podstawowe obserwacje i zdaje się raczej odnosić do zachowań eksploracyjnych. James dostrzega, że nawet u „prostych” kręgowców obserwujemy pobudzenie uwagi przez nowe obiekty. To, jak rozumiem, jest wskazaniem na pewien wspólny rdzeń eksploracji u wielu gatunków. James opisuje ponadto konflikt dążenie-unikanie spowodowany kontaktem z nowym obiektem. Zauważa, że ciekawość i strach to dwie przeciwstawne emocje, które mogą zostać wyzwolone niemal równocześnie przez jeden bodziec. Nowe – więc chcę to poznać; nowe – więc może być zagrażające.

Widziałem aligatory w wodzie, które zbliżały się, podpływały do człowieka siedzącego na plaży, dopóki on się nie poruszył i gorączkowo uciekały, gdy zaczął się ruszać (Strona 429).

[...]

Tego typu podatność na bycie jednocześnie pobudzonym i poirytowanym przy kontakcie z nowością [...] musi tworzyć instynktowną podstawę wszelkiej ludzkiej ciekawości.

Podsumowanie

Niezła, interesująca lektura, ale niestety cierpi na syndrom wczesnych psychologów. Prezentowane są wnioski i podsumowania (jakże interesujących) obserwacji. Brakuje jednak konkretnych wyników empirycznych. Opisy zjawisk zazwyczaj ilustrowane są pojedynczymi przykładami. Innymi słowy jest gotowe ciasto, ale nie ma przepisu. Osobiście więc niewiele z tego ugotuję. Ciasto w każdym razie wygląda tak.

Ciekawość to dążenie do poznania właściwości nowych obiektów w otoczeniu. Nowe obiekty wyzwalają konflikt dążenie-unikanie. Mogą być przydatne, mogą też być niebezpieczne. Organizm na bieżąco modyfikuje zachowanie. Zbliża się, gdy ryzyko jest niewielkie i natychmiast oddala, gdy zdarzy się coś niepokojącego.

Młodość to okres bezcelowej, rozlanej ciekawości, dzięki której testowane są różnorodne wzorce myślenia i zachowania. Dzięki zabawie powstaje szeroki repertuar zachowań, z których następnie zostaną “dobrane” te, które przyniosą największe korzyści. Po 25 roku życia instynkt bezcelowej ciekawości zanika i najskuteczniejsze wzorce zachowania stają się trwałymi nawykami dojrzałego organizmu.

Charakterystyczna dla ludzi zabawa łączy się z zachowaniami wspólnotowymi – przyjemnością czerpaną z działania w tłumie na rzecz wspólnego celu. Ten rodzaj zabawy w pierwotny sposób pcha jednostkę do współpracy (zabawy) z grupą, a ta “wykorzystuje” tą tendencję do ukierunkowanych, celowych działań takich jak budowa, czy wojna.

Literatura cytowana

James, W. (1905). The Principles of Psychology. New York: Henry Holt and Company.


Odpowiedzi

  1. [...] Zabawa to kształtowanie tożsamości. Zabawa jest widziana w kontekście wspólnoty. Jest to pierwotna zabawa społeczeństw. Wspólne zgromadzenia, rytuały, parady, festiwale, zgromadzenia, zabawy taneczne. Wspólne święta i obchodzenie rocznic. William James pisze o tej wyjątkowej zabawie jako ważnej charakterystyce ludzkich społeczeństw i podstawie wspólnego działania – odnośnik. [...]

  2. [...] nie jest tak dramatycznie jak twierdził William James i modyfikowanie schematów poznawczych ma miejsce też po 25 roku życia. Nie zmienia [...]


Zostaw odpowiedź

Twoja odpowiedź:

Kategorie